Ukraińskie MON wdraża nowy model łączący drony, systemy bezzałogowe i piechotę. Od lutego odzyskano prawie 50 km kw. dzięki jednostkom dronowo-szturmowym.

Źródło zdjęcia: Spider's Web
Ukraińskie Ministerstwo Obrony ogłosiło wdrożenie rewolucyjnego modelu działań bojowych, który łączy drony powietrzne, bezzałogowe systemy naziemne i piechotę w jeden zintegrowany układ. Jak wynika z informacji opublikowanych na Spider's Web, nowe jednostki dronowo-szturmowe już przyniosły efekty na południu kraju, gdzie od lutego odzyskano część terenu zajmowanego wcześniej przez Rosjan.
Naczelny dowódca Ołeksandr Syrski poinformował o odzyskaniu prawie 50 km kw. od lutego dzięki nowemu podejściu taktycznemu. To nie oznacza eliminacji żołnierzy z pola walki, ale fundamentalną zmianę ich roli w nowoczesnym konflikcie zbrojnym.
Nowy ukraiński model to odpowiedź na fundamentalne zmiany charakteru współczesnego pola walki. Jak wyjaśnia Ministerstwo Obrony Ukrainy, nie chodzi o zastąpienie piechoty, ale o wpięcie jej w system, w którym rozpoznanie, pierwsze uderzenie, zakłócanie i część najniebezpieczniejszych działań biorą na siebie platformy bezzałogowe.
Jednostki szturmowe w tym modelu nie opierają się wyłącznie na klasycznej piechocie i wsparciu artyleryjskim, ale integrują kilka warstw działania jednocześnie. System obejmuje drony powietrzne do rozpoznania i ataku, naziemne platformy bezzałogowe do transportu, wsparcia lub działań w strefie największego ryzyka oraz piechotę, która pozostaje niezbędna do zajmowania i utrzymywania terenu.
Kluczowym czynnikiem wymuszającym tę ewolucję jest fakt, że współczesne pole walki jest całkowicie prześwietlone sensorami. Nad frontem stale krążą rozpoznawcze i uderzeniowe drony, artyleria reaguje szybciej niż kiedyś, a każdy większy ruch ludzi lub pojazdów jest znacznie łatwiejszy do wykrycia. W takiej rzeczywistości wysyłanie piechoty jako pierwszej fali staje się po prostu coraz mniej racjonalne.
W przeciwieństwie do wcześniejszych zastosowań, gdzie drony pojawiały się jako osobna warstwa działań - trochę obok piechoty, trochę obok artylerii, trochę jako narzędzie rozpoznania - w nowym modelu bezzałogowce nie są dodatkiem, lecz częścią jednego organizmu bojowego. Może to oznaczać szybsze wykrycie celu, jego natychmiastowe rozpoznanie z powietrza, atak dronem FPV albo inną amunicją krążącą, a dopiero później wejście ludzi tam, gdzie ryzyko zostało już obniżone.
Ukraina coraz bardziej traktuje bezzałogowce nie tylko jako tani zamiennik braków sprzętowych, lecz jako centralny element całej architektury działań lądowych. Przez pierwsze lata wojny drony bywały często opisywane jako improwizowane rozwiązanie pola walki. Teraz wyglądają raczej na fundament nowej doktryny taktycznej: człowiek i bezzałogowiec mają działać razem, ale to maszyna coraz częściej ma jako pierwsza wejść w najgroźniejszy obszar.
Wojna pozycyjna i nasycenie frontu dronami wymuszają zmianę taktyki. Im więcej tanich sensorów, kamer, dronów zwiadowczych i uderzeniowych po obu stronach, tym bardziej klasyczne natarcie staje się drogą do szybkich strat. Jeśli da się wysłać najpierw system bezzałogowy, a nie człowieka, to państwo walczące o zasoby i rezerwy osobowe dostaje ogromną przewagę.
Nowy ukraiński model może stać się prekursorem przyszłej taktyki wojskowej, gdzie współpraca człowieka i maszyny definiuje skuteczność na polu walki. Pierwsze sukcesy na południu kraju wskazują, że ta koncepcja może rzeczywiście zmienić oblicze nowoczesnych konfliktów zbrojnych.