Urządzenia intymne z AI za 20 funtów uczą się naszych preferencji, gromadząc dane biometryczne bardziej osobiste niż historia przeglądania internetu.
Sztuczna inteligencja wkracza w najbardziej intymne sfery naszego życia, często bez naszej świadomości. Nowa analiza opublikowana na ujawnia, jak urządzenia z czujnikami biometrycznymi gromadzą niezwykle osobiste dane o naszych preferencjach i reakcjach fizjologicznych.

Benchmark Philosophy Bench pokazuje, jak Claude, GPT-5, Gemini i Grok różnie podchodzą do 100 scenariuszy etycznych — od odmowy po bezrefleksyjne wykonanie.
OpenAI i PwC ogłosiły partnerstwo w zakresie automatyzacji przepływów pracy w finansach. Agenci AI mają wspierać planowanie, prognozowanie i zamknięcia księgowe.
Podczas gdy publicznie dyskutujemy o wpływie AI na zawody i branże, w prywatności domów dokonuje się znacznie bardziej dyskretna transformacja. Producenci wprowadzają na rynek coraz więcej urządzeń wyposażonych w zaawansowane czujniki biometryczne, które obiecują spersonalizowane doświadczenia.
Te adaptacyjne systemy działają w oparciu o algorytmy uczenia maszynowego, obserwując reakcje użytkowników i dostosowując swoje działanie w czasie rzeczywistym. Jak zauważa jeden z użytkowników cytowanych w analizie: ”Powiedziało, że uczy się moich preferencji. Nie spodziewałem się, że będzie to tak dokładne”.
Prawdziwy problem leży jednak w naturze gromadzonych informacji. W erze, w której brokerzy danych zbierają każdy fragment informacji osobistych, eksportowanie tak intymnych danych biometrycznych do zdalnych, nieprzejrzystych systemów powinno budzić poważne obawy.
Urządzenia te nie tylko wykonują swoją funkcję — obserwują, mierzą i prawdopodobnie rejestrują szczegółowe wzorce reakcji, timing i intensywność. Powstaje w ten sposób mapa preferencji znacznie bardziej odkrywcza niż jakakolwiek historia przeglądania czy koszyk zakupowy.
Gdy takie dane już istnieją, pojawiają się kluczowe pytania o bezpieczeństwo i prywatność. Gdzie są przechowywane te informacje? Kto ma do nich dostęp? Jak bezpiecznie są obsługiwane? I być może najważniejsze — jak długo potrwa, zanim staną się kolejnym towarem na rozległym i w dużej mierze niewidocznym rynku informacji osobistych?
To nie są szczegóły, które większość ludzi chciałaby świadomie dodać do swojego i tak już obszernego cyfrowego profilu. Jednak żyjemy w momencie, gdy wygoda, nowość i ciekawość mogą po cichu przeważyć nad ostrożnością.
Sztuczna inteligencja może zastąpić lub nie zastąpić naszą pracę, ale już teraz uczy się o nas bardzo wiele — czasami w sposób, którego mogliśmy nie przewidzieć, w kontekstach, które wolielibyśmy zachować wyłącznie dla siebie.