Premier Tusk ogłosił polsko-ukraiński projekt armady dronowej, łączący polskie finansowanie z ukraińskim doświadczeniem bojowym z frontu.

Źródło zdjęcia: Spider's Web

Janet Mills zawetowała pierwszą w USA ogólnostanową ustawę blokującą centra danych, bo nie zawierała wyjątku dla lokalnego projektu w Jay.

W pierwszym dniu procesu Musk przeciwko Altmanowi wybrano przysięgłych, z których część wyraziła negatywne opinie o Musku, ale sąd uznał ich za bezstronnych.
Premier Donald Tusk ogłosił w Rzeszowie rozpoczęcie polsko-ukraińskiego projektu budowy „armady dronowej" – floty bezzałogowców, która ma zrewolucjonizować zdolności obronne obu krajów i całej wschodniej flanki NATO. Projekt ma połączyć polskie finansowanie i przemysł z ukraińskim doświadczeniem bojowym zdobytym podczas pełnoskalowej wojny.
Ogłoszenie padło podczas konferencji Road to URC w obecności wicepremier Ukrainy Julii Swyrydenko i z udziałem online unijnego komisarza ds. obrony Andriusa Kubiliusa. Jak podkreślił Tusk, celem nie jest doganianie zachodnich liderów technologii bezzałogowych, ale ich przeskoczenie dzięki unikalnej wartości – ukraińskiemu doświadczeniu z masowego wykorzystania dronów w realnym konflikcie.
• Przeskok technologiczny zamiast modernizacji – projekt ma pozwolić na ominięcie całej epoki rozwoju technologii, wykorzystując ukraińskie doświadczenie z frontu, którego nie da się odtworzyć w laboratorium • Partnerstwo zamiast jednostronnej pomocy – Ukraina przestała być tylko odbiorcą wsparcia, stając się dostawcą najnowocześniejszych rozwiązań obronnych z kilkukrotnym wzrostem liczby producentów sprzętu wojskowego • Asymetria kosztowa jako przewaga – ukraińskie drony FPV za kilkaset dolarów potrafią zniszczyć czołgi warte miliony, co stanowi fundament strategii obronnej interesującej całą Europę • Finansowanie z trzech źródeł – projekt będzie finansowany z polskiego budżetu obronnego, funduszy europejskich oraz prawdopodobnie z unijnego funduszu SAFE o budżecie 150 mld euro na lata 2025-2030 • Testowanie w warunkach bojowych – bezprecedensowa deklaracja testowania polskiego sprzętu na ukraińskim froncie z natychmiastowym sprzężeniem zwrotnym
Wicepremier Swyrydenko podkreśliła fundamentalną zmianę, jaka zaszła w ukraińskim sektorze obronnym. Z kraju otrzymującego pomoc od pierwszych dni inwazji Ukraina przekształciła się w dostawcę zaawansowanych technologii wojskowych. Ukraińskie firmy produkują dziś drony rozpoznawcze, uderzeniowe, FPV, morskie bezzałogowce i systemy walki elektronicznej, które są eksportowane lub testowane przez kilkanaście państw.
Kluczowym elementem ukraińskiej strategii jest asymetria kosztowa – relatywnie tani sprzęt niszczy kosztowne systemy przeciwnika. Ta zasada, sprawdzona w warunkach bojowych, jest dokładnie tym, czego potrzebuje Europa w obliczu rosyjskiego zagrożenia.
Wybór Rzeszowa na miejsce ogłoszenia projektu nie był przypadkowy. Stolica Podkarpacia od lat stanowi jeden z najważniejszych ośrodków polskiego przemysłu lotniczego i zbrojeniowego, z fabrykami PZL Mielec (śmigłowce Black Hawk), Pratt & Whitney Rzeszów (silniki lotnicze) oraz dziesiątkami mniejszych firm z branży obronnej.
Po rozpoczęciu rosyjskiej agresji w 2022 roku Rzeszów stał się kluczowym hubem logistycznym dla pomocy wojskowej płynącej do Ukrainy. Lotnisko Rzeszów-Jasionka obsługiwało transporty sprzętu z całego świata, a miasto było pierwszym punktem kontaktowym dla uchodźców. Dziś region pozycjonuje się jako naturalne centrum rozwoju technologii bezzałogowych, łącząc bliskość granicy z Ukrainą, doświadczenie przemysłu lotniczego i rosnącą bazę startupów technologicznych.
Wiceminister obrony Cezary Tomczyk doprecyzował, że współpraca obejmie również testowanie polskiego sprzętu na ukraińskim froncie – bezprecedensową możliwość weryfikacji systemów w warunkach rzeczywistej wojny zamiast na poligonie.
Projekt armady dronowej pozostaje na razie deklaracją polityczną bez ujawnionego harmonogramu czy budżetu, ale sygnalizuje strategiczne partnerstwo, które może zdefiniować przyszłość obronności wschodniej Europy.