Administracja Trumpa rozmawia z firmami AI o objęciu udziałów przez rząd. Zyski mogłyby trafić do budżetu lub bezpośrednio do obywateli.

Źródło zdjęcia: Spider's Web
Administracja Donalda Trumpa rozpoczęła wstępne rozmowy z największymi firmami sztucznej inteligencji na temat możliwości objęcia przez rząd USA udziałów w ich biznesie. Pomysł pozostaje na bardzo wczesnym etapie, ale sygnalizuje fundamentalną zmianę w podejściu Waszyngtonu do branży AI — od luźnej relacji z prywatnymi firmami do traktowania sztucznej inteligencji jako strategicznej infrastruktury państwowej. Szczegóły planów podaje Spider's Web.
Waszyngton najwyraźniej dostrzega, że modele sztucznej inteligencji, centra danych, układy scalone, energia i dane stają się infrastrukturą o znaczeniu porównywalnym z telekomunikacją czy zbrojeniówką. Jeśli AI ma przynieść biliony dolarów wartości, administracja chce móc powiedzieć wyborcom, że nie będzie to tylko prywatna gorączka złota.
W całej sprawie najwięcej uwagi przyciąga OpenAI. Nie dlatego, że inne firmy się nie liczą, ale dlatego, że ChatGPT stał się twarzą obecnej rewolucji AI. Spółka właśnie szykuje się do kolejnego rozdziału, a jeżeli firma rzeczywiście będzie zmierzać intensywniej w stronę giełdy, pytanie o to, kto zarobi na jej przyszłej wycenie, stanie się bardzo konkretne.
Według doniesień Reutersa, Sam Altman miał już wcześniej rozmawiać o podobnej idei z Donaldem Trumpem, a potem wracać do niej w kontaktach z wysokimi urzędnikami administracji. Skoro AI może radykalnie zwiększyć produktywność, zmienić rynek pracy i wygenerować gigantyczne bogactwo, część z tego bogactwa mogłaby trafić do obywateli.
Zwolennicy takiego rozwiązania argumentują, że rozwój AI nie odbywa się wyłącznie dzięki prywatnemu kapitałowi. Wskazują na rolę publicznych instytucji, infrastruktury, systemu edukacji, energetyki oraz zamówień rządowych, które tworzą warunki dla wzrostu całego sektora.
Według pojawiających się pomysłów zyski z ewentualnych udziałów państwa w firmach AI mogłyby zasilać budżet albo trafiać bezpośrednio do obywateli w formie specjalnej dywidendy. Propozycję można interpretować jako próbę adresowania dwóch równoległych nastrojów społecznych: dostrzegania gospodarczego potencjału AI oraz obaw dotyczących wpływu sztucznej inteligencji na rynek pracy i rosnącej koncentracji siły rynkowej.
Dywidenda z AI byłaby więc polityczną odpowiedzią na lęk przed tym, że korzyści z technologii zostaną sprywatyzowane, a koszty społeczne rozłożone na wszystkich. Trump mógłby przedstawić taki mechanizm jako prostą transakcję: firmy dostają warunki do wzrostu, Amerykanie dostają udział w zyskach.
Problem jednak w tym, że od hasła do konstrukcji prawnej jest jeszcze naprawdę bardzo daleko. Nie wiadomo, jaki rodzaj udziałów miałby trafić do państwa, czy dawałyby one prawo głosu, czy byłyby przekazywane dobrowolnie, czy w zamian za przywileje regulacyjne, kontrakty, gwarancje kredytowe albo dostęp do infrastruktury.
Historia takich pomysłów pokazuje, że łatwo je sprzedać, a trudno dobrze zaprojektować. Jeśli państwo dostaje udziały, pojawia się pytanie, kto nimi zarządza. Jeśli zyski mają trafiać do obywateli, trzeba określić zasady wypłat. Jeśli udziały są dobrowolne, trzeba wyjaśnić, dlaczego firmy miałyby je oddać. Jeśli nie są dobrowolne, zaczyna się zupełnie inna rozmowa o własności prywatnej i granicach interwencji państwa.
Pomysł administracji Trumpa sygnalizuje fundamentalną zmianę w postrzeganiu AI — od technologii do infrastruktury strategicznej. Choć szczegóły pozostają nieprecyzyjne, kierunek wydaje się jasny: Waszyngton nie zamierza pozwolić, by największe zyski z rewolucji AI trafiły wyłącznie do prywatnych inwestorów.
Nowe podejście Nvidia do generowania syntetycznych danych Q&A poprawia wydajność modeli Nemotron o kilka punktów w kluczowych benchmarkach.

Meta ukrywa kod rozpoznawania twarzy na 50 mln telefonów, a chińskie laboratoria z fentanylu przeszły na rynek peptydów wart 100 mln dolarów rocznie.

CEO NVIDIA spotyka się z partnerami w Korei, przygotowując łańcuch dostaw AI na intensywne drugie półrocze. Robotyka ma być kolejnym kluczowym sektorem.