Sądowa batalia między Elonem Muskiem a Samem Altmanem w sprawie rzekomych złamanych obietnic dotyczących OpenAI rozpoczęła się w poniedziałek od wyboru ławy przysięgłych. Proces okazał się niestandard

Źródło zdjęcia: The Verge
Sądowa batalia między Elonem Muskiem a Samem Altmanem w sprawie rzekomych złamanych obietnic dotyczących OpenAI rozpoczęła się w poniedziałek od wyboru ławy przysięgłych. Proces okazał się niestandardowy — wielu potencjalnych jurorów już wcześniej wyrobił sobie negatywną opinię o Musku. Relacja z sali sądowej dostępna jest w The Verge.
OpenAI zaprasza ekspertów do testowania GPT-5.5 pod kątem podatności na ataki biologiczne. Główna nagroda wynosi 25 000 dolarów za uniwersalny jailbreak.

Treści AI zalewają sieć, deepfake kosztuje już kilkanaście dolarów, a pokolenie Z nie zna znanych dziennikarzy. Za 2-3 lata fakty przestaną być weryfikowalne.
Reporterka Elizabeth Lopatto, obecna na sali rozpraw, zacytowała fragmenty kwestionariuszy wypełnianych przez potencjalnych członków jury, które pokazują skalę problemu z wizerunkiem miliardera.
• Negatywny wizerunek Muska: Wielu potencjalnych jurorów wyraziło skrajnie negatywne opinie o Elonie Musku, nazywając go m.in. "chciwym, rasistowskim, homofobicznym śmieciem"
• Stanowisko sędziego: Sędzia Yvonne Gonzalez Rogers uznała, że niechęć do Muska nie dyskwalifikuje automatycznie jurora, jeśli może zachować obiektywizm
• Skład jury: Ostatecznie wybrano dziewięć osób, w tym niektóre z negatywnym nastawieniem do Muska lub technologii AI, ale deklarujące bezstronność w ocenie faktów
• Problem wizerunkowy: Sprawa ujawnia szerszy problem z publiczną percepcją Muska, który może wpływać na jego sprawy sądowe
Wypowiedzi z kwestionariuszy jurorów pokazują głęboki podział w społecznej percepcji Muska. Jedna z respondentek napisała wprost: "Elon Musk to chciwy, rasistowski, homofobiczny śmiec". Inna określiła go jako "światowej klasy dupka".
Szczególnie wymowna była wypowiedź kobiety pochodzenia kolorowego: "Bardzo nie lubię Tesli. Jako kobieta kolorowa, jestem bardzo świadoma szkodliwych wypowiedzi i działań, które Elon Musk podejmował i w których uczestniczył".
Prawnicy Muska próbowali wykluczyć z puli jurorów osoby, które już wcześniej wyraziły negatywne opinie o ich kliencie. Jednak sędzia Yvonne Gonzalez Rogers odrzuciła te wnioski, stwierdzając rzeczowo: "Rzeczywistość jest taka, że ludzie go nie lubią... Wielu ludzi go nie lubi, ale to nie oznacza, że Amerykanie nie mogą mimo to zachować uczciwości wobec procesu sądowego".
Ostatecznie wybrana dziewięcioosobowa ława przysięgłych obejmuje osoby, które mogą nie lubić Muska lub mieć negatywne opinie o technologii sztucznej inteligencji, ale zadeklarowały, że nie pozwolą to wpłynąć na ich ocenę faktów w sprawie.
Sprawa pokazuje, jak publiczny wizerunek może stać się prawnym wyzwaniem dla prominentnych postaci ze świata technologii.