Microsoft i OpenAI kończą ekskluzywne partnerstwo. Nowa umowa pozwala OpenAI sprzedawać modele na AWS i Google Cloud, co otwiera rynek AI na konkurencję.

Źródło zdjęcia: Spider's Web

Sztuczna inteligencja umożliwia amatorom przeprowadzanie zaawansowanych ataków. Model Claude Mythos wywołał trzęsienie ziemi w cyberbezpieczeństwie.
NVIDIA przedstawia Nemotron 3 Nano Omni — model multimodalny oferujący 9x wyższą wydajność w analizie dokumentów, rozpoznawaniu mowy i rozumieniu wideo.
Microsoft i OpenAI zasadniczo przedefiniowały swoją współpracę, kończąc erę ekskluzywności, która trwała od pierwszej miliardowej inwestycji Microsoftu w 2019 roku. Nowa umowa usuwa kluczowe ograniczenia i otwiera rynek AI na większą konkurencję, jak informuje Spider's Web.
Zmiany są na tyle radykalne, że akcjonariusze Microsoftu mogą zacząć zadawać niewygodne pytania prezesowi Nadelli o korzyści z miliardowych inwestycji w OpenAI. Gigant z Redmond z lidera w dziedzinie AI stał się jednym z wielu konkurentów.
Najbardziej symboliczna zmiana to usunięcie z umowy tzw. klauzuli AGI — zapisu, który przez lata wisiał nad partnerstwem jak miecz Damoklesa. W poprzednich wersjach kontraktu osiągnięcie sztucznej inteligencji ogólnej (AGI) miało decydować o tym, jak zmieniają się prawa Microsoftu do technologii OpenAI.
Teraz ten element znika całkowicie. Zamiast tego obowiązuje prosta zasada: Microsoft ma nielicencyjne, ale nieekskluzywne prawa do modeli i produktów OpenAI do 2032 roku. To oznacza koniec z niepewnością co do przyszłości partnerstwa i jasno określone ramy czasowe współpracy.
Drugi kluczowy element: OpenAI nie jest już przywiązane do Azure. Może sprzedawać swoje modele na dowolnej chmurze — w tym AWS i Google Cloud. To oficjalne zakończenie ekskluzywności, która od lat była jednym z filarów współpracy. Microsoft pozostaje „głównym partnerem chmurowym”, a produkty OpenAI nadal mają debiutować najpierw na Azure, ale to już bardziej zasada pierwszeństwa, a nie wyłączności.
Wcześniej Microsoft oddawał OpenAI 20 proc. przychodów ze sprzedaży modeli przez Azure. Teraz to koniec — gigant z Redmond nie płaci już żadnego revenue share. Za to OpenAI nadal płaci Microsoftowi, ale tylko do 2030 roku i z ustalonym limitem.
W kontekście kapitału, jaki Microsoft włożył w OpenAI, nowe warunki nie brzmią już tak korzystnie dla giganta z Redmond. Według pierwotnej umowy klienci OpenAI konsumowali wyłącznie chmurę Microsoftu, a sam Microsoft miał pierwszeństwo w implementacji technologii OpenAI w swoich produktach i usługach.
Teraz Microsoft jest jednym z wielu dostawców mocy chmurowej. Nadal ma pierwszeństwo do implementacji technologii, ale nie jako jedyny. Microsoft ma w OpenAI około 27 proc. udziałów i zbudował na jego technologiach cały ekosystem Copilota, Binga, Microsoft 365 i Windowsa.
OpenAI z kolei przestało być „laboratorium AI”, a stało się firmą od wszystkiego: modeli, platform, infrastruktury, a nawet hardware'u. Interesy obu firm zaczęły się rozjeżdżać, a OpenAI najwyraźniej miało więcej argumentów w negocjacjach z Microsoftem.
Nowa umowa to redefinicja związku, która otwiera rynek AI na większą konkurencję — dobra wiadomość dla użytkowników i firm, ale dla prezesa Nadelli nieco gorsza.